Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (ciasteczka). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookies w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Wrzesień. Sezon na śliwowicę już w pełni, ale mimo znakomitych zbiorów, czescy miłośnicy destylatów muszą zachować umiar.

Po třešňovici i hruškovici przyszedł czas na świeżą slivovici i jablkovici, czyli po destylatach z czereśni i gruszek, miłośnicy destylatów mogą się już cieszyć na śliwowicę i jabłkówkę. Tegoroczne zbiory w Czechach, są wyjątkowo udane, a jakość owoców gwarantuje wysoką jakość pálenki, czy jak kto woli kořalky - o przygotowaniu zakwasu i destylacji więcej pisaliśmy TUTAJ. Tegoroczne "palenie" zaczęło si wyjątkowo wcześnie, a do destylarni ustawiają się długie kolejki. Jednak wszystko co dobre, ma swoje granice, dlatego według przepisów celnych i finansowych, właściciel owoców nie może wyprodukować/zamówić dla siebie więcej niż 30 litrów gotowego destylatu - dba o to i odprowadza należny podatek właściciel destylarni. Podatek jest już zawarty w opłacie jaką uiszcza mu zlecający, a jest to ok. 120-150 koron, za litr 50% produktu. Oczywiście, nawet w Czechach zdarzają się nadużycia, dlatego pieczę nad destylarniami sprawuje Urząd Celny. Sezon na destylaty trwa z reguły od września do listopada, ale i zimowe palenie nie jest już niczym niezwykłym - produkuje się wtedy najczęściej jabłkówkę.